środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 9

-O co ci chodzi?- zapytałam, cichym głosem. Zayn był wściekły, a ja nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Zdecydowanie ma rozdwojenie jaźni, rano- spokojny, miły, opanowany, a wieczorem- krzyczy nie wiadomo z jakiego powodu.
-Nie wiesz o co mi chodzi?!- kolejny raz podniósł głos i gdyby nie był Zaynem, to strzeliłabym mu w twarz i czasami ta myśl nawiedza mnie coraz częściej.- Całe popołudnie flirtowałaś z Niallem, a on nie był tobie dłużny. Gwałcił cię wzrokiem, a ty jeszcze kręciłaś mu tyłkiem pod nosem!- Dodał. Zayn był wkurzony do granic jakich kolwiek możliwości. Przyznaje z Niallem zamieniłam kilka zdań, ale nie sądzę, żeby był to flirt.
-Sądzę, że mój tyłek, jest moją sprawą, a nawet jak będę kręcić nim przed bezdomnym to nie jest twoja sprawa!- Nie mogłam nad sobą zapanować i zanim przemyślałam słowa same wyszły z moich ust, a Zayn aż poczerwieniał ze złości, napiął szczękę, a jego oczy stały się czarne, do nieporównywalnego odcieniu. Fala strachu nagle oblał całe moje ciało, a adrenalina i złość wyparowała w jednej minucie. Przez kilka sekund myślałam, że mnie uderzy.
-Skoro tak bardzo lubisz kręcić swoim tyłkiem, to czemu nie pokręcisz nim przede mną?- kolejny raz już tego wieczoru podniósł głos, lecz nie na  tym skupiłam swoją uwagę, nie sądziłam, że będzie zazdrosny, nie sądziłam, że jest w ogóle. Raczej myślałam, że polega to na tym "ona się ze mną prześpi i pieprzyć ją, będzie następna" Ludzie powiedzcie, że on nie mówi serio!
-Wiesz, że Niall mi się nie podoba, jest w rodzaju nowo poznanego kolegi- Odezwałam się  cicho, a mój głos można było porównywać do szeptu.
-Pieprzyć to!- Krzyknął i wyszedł, a raczej jego szybki krok można porównać do biegu. Na szczęście nie wyszedł z domu, tylko z salonu. Nie wiem dlaczego, ale czasem kiedy go nie było czułam się samotnie i to było bardzo gówniane uczucie, bo w końcu wiedziałam co zrobił, co chcę zrobić mnie. I nie wiadomo jak bardzo obrzydliwe jest, to co chcę ze mną zrobić, ja i tak czuję w sobie żal i poczucie winy, kiedy wścieka się na mnie, lecz też kiedy on stara się być dla mnie miły i chcę przekonać mnie do siebie, ja i tak się osuwam, ja i tak nie potrafię mu zaufać. Nie ważne jak bardzo to jest zagmatwane, ja zaczęłam przyzwyczajać się do tego, że Zayn ma swoje humorki, przyzwyczajam się do tego, że często jest na mnie wściekły, Przyzwyczaiłam się do Zayna i nic tego już nie zmieni.
                                                        ***
W salonie siedziałam kilka godzin i nie wiedziałam co zrobić, z jednej strony chciałam iść spać, ale z drugiej to całe "zajście" po prostu mi przeszkadzało, cały czas myślałam kim tak naprawdę jestem dla Zayna. W końcu jednak postanowiłam iść do pokoju, w którym jeszcze kilka dni temu spędzałam najwięcej czasu, pokoju, którym zaczęłam nazywać "swoim". Wspomnienia wróciły jak tylko otworzyłam drzwi, ten strach, kiedy pierwszy raz wszedł tu Zayn, ta wściekłość i rozczarowanie kiedy Danielle szydziła ze mnie, ta noc, którą Zayn spędził ze mną, bo miałam koszmar, ten wieczór kiedy przyszedł do mnie i powiedział, że już nigdy nie będę tu spała, te wszystkie rozmowy z Samem, które miały cel mnie pocieszyć. A dzisiaj do wspomnień, można dołączyć naszą kłótnie z Zaynem. Postanowiłam, nie zatrącać sobie głowy Zaynem, więc położyłam się spać. Leżałam na tym łóżku i po prostu patrzyłam na sufit, był biały i.. po prostu biały, nie wyróżniał się od innych sufitów, a ja po prostu na niego patrzyłam i nie mogłam przestać, stał się moim interesującym obiektem. Byłam tak zafascynowana sufitem, co może wydać się śmieszne, że nie usłyszałam dźwięku otwierających się drzwi, kiedy materac ugiął się pod czyimś ciężarem i podejrzewałam, że ten "ktoś" to po prostu Zayn i nie myliłam się, chwilę później do moich nozdrzy dotarł zapach jego mięty z połączeniem męskich perfum. Udaj, że spisz! - Daje pomysł moja podświadomość, jest to dobre rozwiązanie, lecz sądzę, że wie, że nie śpię.
-Przyszedłem cię.. eerm. No ten wiesz.. ygh.. przeprosić. Przyszedłem cię przeprosić.- wydusił z siebie. Jego jąkanie było cholernie urocze, a jego zaczerwienione policzki przypieczętowały wszystko.
-Nic się nie stało. Miałeś racje, o był twój przyjaciel, a ja po prostu byłam dla niego za miła i...- Zaczęłam mówić to co miałam od dłuższego czasu w myślach, dopóki mi nie przerwał.
-Byłaś urocza jak starałaś się na siłę zainteresować futbolem, tylko dlatego, że to gość. Widziałem twoje zkwaszone miny, kiedy krzyczał "spalony!" a ty nie wiedziałaś co to jest, kiedy pytał ciebie o zdanie, a ty potwierdzałaś chodź nie wiedziałaś co.- Uśmiechnął się, a na moje policzki przybrały czerwony kolor, sądziłam, że nikt nie zauważy, że nie wiem kompletnie nic o piłce nożnej.
"-spalony!  Spalony! Debilu!- krzyczał Niall kiedy piłkarz z przeciwnej drużyny strzelił gola, ale wykonał jakiś błąd pod czas.
-prawda, że był spalony?- zwrócił się do mnie. Spojrzałam na ekran i próbowałam wyciągnąć wskazówkę na temat tego spalonego, ale z marnym skutkiem, dla tego tylko przytaknęłam głową, a Blondyn odwzajemnił to uśmiechem.
-Widzisz cioto! Nawet ona to widziała- pokazał palcem wskazującym na mnie, mówiąc do telewizora- a ty nie!- dodał"
-Ja.. Ja po prostu chciałam być miła i..- Przerwał mi przykładając do ust palce. - Nic nie mów, po porostu mnie pocałuj.


 
Hejoł!

Więc uwaga Ważna Bardzo notatka
Jak już wcześniej napisałam nie mam internetu i pożyczam go czasem od mamy, lecz nie mogę też codziennie, wierzcie mi, że chodź bardzo bym chciała dla was pisać, to nie mogę, kiedy wchodzę rzadko, ale wchodzę i widzę komentarze, wyświetlenia, a nawet to, że mam DWÓCH OBSERWATORÓW! to naprawdę się raduje, mam łzy w oczach (ryczę jak psychicznie chore dziecko!) Jestem naprawdę szczęśliwa, że nie opuściliście tego opowiadania i chcę tylko powiedzieć, że jeżeli czytacie to w komentarzu zostawcie zwykłą kropkę, a ja wiem, że czyta to więcej osób, chodź i tak jestem dumna. Cieszę się czytając komentarze typu "fajna historia, będę częściej wpadać" "super piszesz, nie mogę się doczekać następnego rozdziału" albo "wow masz talent.." to naprawdę podnosi mnie nie zmiernie na duchu, szczególnie teraz kiedy uśmiecham się tylko dzięki wam. Nie chcę, żeby brzmiało to tak oklepanie, ale tylko dzięki wam mogę uśmiechnąć się tak prawdziwie, i tylko dzięki wam mogę płakać ze szczęścia.
Kocham was kochani! ♥
Pozdrawiam xx
Ps:nie wiem kiedy będzie nowy rozdział, mam nadzieje, że za niedługo!









sobota, 31 maja 2014

Rozdział 8

Po całym zdarzeniu Zayn zaprowadził mnie do jego sypialnii. Sama nie wiem, czemu to zrobił. Stwierdził,  że łatwiej będzie mi się do niego przekonać i zobaczyć,  że nie jest takim ''kutasem'' na jakiego się wydaje. Leżałam w jego wielkim, można nawet rzec,  że trzyosobowym łóżku i jedynie patrzyłam się w biały sufit. Zastanawiała, się, czy Zayn, wykona swoją role, czy blefuje i chce mnie wykorzystać. Moje myśli, przerwał dźwięk otwieranych drzwi, a w progu stojący Zayn. Nie odezwał się i zaczął zdjemować z siebie rzeczy. Nie chciałam wyjść na jakąś napaloną nastolatkę, więc odwróciłam wzrok, a w pokoju, w którym panowała chwilę temu cisza, rozbrzmiał się stłumiony śmiech, mulata i dobrze wiedziałam dlaczego- Bo nie podglądywałam go, tak jakby zrobiły to inne. No właśnie ja byłam inna, nie rozumiałam w ogóle, co kręci te wszystkie dziewczyny w Zaynie. Być może był to jego urok, albo ta nonszalancja, bądź charakter złego chłopczyka, chodź wiedziałam, że ma w sobie trochę dobroci, którą chce ukryć. W sumie to każdy ma swoje drugie dno.
-aż tak brzydki jestem?- zachichotał, a ja mu zawtórowałam. To było fajne uczucie, słyszeć jakiś żart z jego strony, widzieć, że po za całym tym gównem coś jeszcze jest.
- no wiesz, urodą nie grzeszysz- po pokoju ponownie rozbrzmiał jego melodyjny śmiech, tym razem głośniejszy.
-Szkoda- zrobił minę zbitego pieska i tym razem to ja roześmiałam się głośno. Kompletnie nie mogłam nad sobą zapanować, chłopak typu bad boy'a, który niczym się nie przejmuje, zabija bez pomamiętania, robi słodką mine, zbitego pieska, tylko i wyłącznie dlatego, że jakaś dziewczyna powiedziała mu, że 'nie grzeszy urodą'
- Czy to jest, aż takie śmieszne, że jestem brzydki? Ja tu w depresje wpadam- Mulat próbował naśladować akcent, Amerykańskiej nastolatki, z czego obydwoje śmialiśmy się jak opętani.
-Masz ładny śmiech- skomplementował, na co moje policzki przybrały kolor dorodnego pomidora. Nigdy nie słyszałam, żeby Zayn obsypywał kogokolwiek jakimiś komplementami.
-Dziękuje. Twój też jest niczego sobie- odpowiedziałam prawie szeptem. Zawstydzona położyłam się po lewej stronie łóżka i zamknęłam oczy. Po kilku sekundach, materac ugiął się pod ciężarem- Za pewnie Zayna.-I już po chwili czułam jego rozgrzane ciało tuż obok siebie. Odsunęłam się na sam kraniec łóżka, lecz Zayn nie pozostał mi dłużny i w jak najdelikatniejszy sposób przysunął mnie do siebie.
-Mógłbym.. zobaczyć twoje rany- zapytał cicho, lecz słyszalnie. Z początku nie wiedziałam o co mu chodzi, dopiero kiedy Zayn podniósł do góry, za dużą koszulkę, Sama, zrozumiałam o co mu chodzi. Zanim zdążyłam jakoś zareagować, gorące usta Zayna, zaczęły składać mokre pocałunki na każdym siniaku. Kiedy jego usta błądziły szukając kolejnej rany, odsunęłam się od niego, szepcząc ciche 'dobranoc' odwróciłam się od niego, lecz jego ciało przywarło do mojego i tak zasnęliśmy.
                                                        
***
Następnego dnia kiedy wstałam Zayn jeszcze smacznie spał, cicho pochrapując, więc na paluszkach, najciszej jak się da zeszłam z łóżka, czy powiedzenie "mojego" lub "naszego" było odpowiednie? Sama nie wiem, z jednej strony go nienawidzę, lecz z drugiej strony coś mnie do niego przyciąga. Tylko za cholerę nie wiem co. Bijąc się z własnymi myślami zeszłam do kuchni i beznamiętnie wyjęłam płatki i mleko, po czym wsypałam je do miski i zalałam zimnym mlekiem. Wsadzając do ust pierwszą łyżkę płatków, zdałam sobie sprawę, że przez te dwa tygodnie moje życie zmieniło się diametralnie i powiedzenie obróciło się o 180 stopni, nie było by odpowiednie, moje życie, nie było już tym moim, tym lekkim, tym bezpiecznym, tym samotnym. I chodź prawdą jest, że kiedyś narzekałam na samotne życie, jakie wiodłam wcześniej, to teraz zdecydowanie za nim tęsknie, chodź muszę też przyznać, że Zayn wniósł do mojego życia wiele, wniósł zmianę i też prawdę jakiej nigdy bym nie doznałam, dopóki bym go nie poznała, ale czy ten ból był, a nawet jest wart tej prawdy, którą teraz wiem? Czy gdyby nie znała Zayna to poznałabym mojego prawdziwego brata, który nie wyjechał bo się zakochał, tylko wyjechał bo chciał uciec od problemów i kiedy myślał, że mu się udało, one wróciły z podwojoną siłą. I chodź kocham swojego brata, to nie mogę ukryć, że strasznie się co do niego pomyliłam. Kochałam go, w sumie nadal go kocham, ale znając prawdę jaką znam teraz nie jestem w stanie powiedzieć, czy moja miłość w stosunku do niego jest taka sama co wcześniej, w końcu mnie okłamał, okłamał nie tylko mnie, ale i nas wszystkich. A moi "przyjaciele" Liam i Danielle nie sądziłam, że są tacy. Nie sądziłam, że aż tak bardzo się do nich pomyliłam, ale w końcu życie nie jest idealne, więc dlaczego sądziłam, że po tym co stało się kiedyś los zgotował mi trochę lepszą przyszłość? Cóż może to moja naiwność, cóż to na pewno moja naiwność, ale nie sądziłam, że moje całe życie będzie polegało na kłamstwie, na kłamstwie najbliższych osób, osób które kochałam i którym ufałam. Lecz czasem...
-Dzień Dobry- Usłyszałam lekko zachrypnięty, głęboki, męski głos, który należał do Zayna.
-Cześć- odpowiedziałam trochę szorstko. Nie chciałam, żeby zabrzmiało to, aż tak źle, ale kiedy bijąc się z myślami, zdajesz sobie sprawę, że twoje życie to jedno wielkie kłamstwo, a osoba, która ci to uświadomiła jak niby nigdy nic, podchodzi do ciebie i mówi ci "dzień dobry"-
-Coś się stało?
Czy coś się stało? On sobie robi jaja? Ludzie powiedzcie mi, że on nie mówi serio!
-Jest okej.- kolejny raz z tchórzyłam, ale nie potrafię inaczej, bądź co bądź nadal mam obawy, że jeżeli zrobię coś nie zgodne z nim to zareaguję gwałtownie i zrobi mi kolejny raz krzywdę.


***
Po południu odwiedził nas przyjaciel Zayna- Niall. Chłopak był sympatyczny i czego się nie da ukryć był kompletnym przeciwieństwem Zayna. Niall okazał się wielkim fanem piwa i meczu piłki nożnej, bo razem z Zaynem wchłaniali butelka po butelce. Kiedy mecz się skończył, blondyn musiał się z nami pożegnać, ale obiecał, że już w krótce się spotkamy. Bo jego wyjściu wzięłam się za sprzątanie bajzlu jaki narobili. Lecz zwróciło moją uwagę, że chłopaków nie ma w domu. Cały gang, oprócz Zayna oczywiście gdzieś wyszedł i już rano nikogo nie widziałam. Kiedy wyniosłam ostatnie trzy puste butelki po piwie, Zayn z kamiennym wyrazem stanął przede mną, lecz jego oczy, nie były nieodczytywalne, wręcz przeciwne, lekko  pociemniałe, duże oczy wpatrywały się we mnie i wiedziałam, że Zayn nie jest zadowolony, tylko dlaczego?
-Powiesz mi do cholery jasne co to było?!- Podniósł swój głos przynajmniej o trzy tony. Tylko dlaczego krzyczał na mnie teraz i z jakiego powodu, skoro pięć minut temu, miał całkiem przyjazny głos, oczywiście jak na Zayna.

***
Heloł!
Więc chcę zacząć od mojej Dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiej przerwy, która jest spowodowana brakiem internetu. Naprawdę przez tak długi okres czasu go nie miałam i nadal go nie mam, ale pożyczam od mamy, więc postanowiłam, że będę dodawała co tydzień jeden rozdział. mam nadzieje, że wam pasuję. Druga sprawa to LUDZIE OMG DZIĘKUJE ZA TYLE WYŚWIETLEŃ!!!!  kiedy weszłam na bloga i zobaczyłam wyświetlenia i komentarze w takich ilościach, aż się rozryczałam, naprawdę wam dziękuje i czekam do następnego i liczę  na wasze komentarze
Kocham was ♥

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 7

Położyłam ręce na klatce piersiowej Zayna i odsunęłam go od siebie. Mulat popatrzył się na mnie i zmarszczył brwi. Nie wiem co sobie myślał, ale chyba nie to, że odwzajemnię pocałunek i będziemy taką słodką parką.

-Co ty wyprawiasz?- Spytałam marszcząc czoło. Przez głowę przelatują mi myśli na temat jego słodkich, lecz nieco twardych ust na moich, łączących w jedną całość. Chłopak wzruszył ramionami, jak owa rzecz, której przed chwilą się dopuścił była najnormalniejszą. Chodź w sumie dla niego to mogłaby być normalna rzecz, biorąc pod uwagę, że nie wygląda on na osobę, która czerwieni się z takich rzeczy.


'czy on ma dziewczynę?'- przez moją głowę przeszło nowe pytanie, na które pewnie nie dostanę odpowiedzi. Jeżeli miał by swoją wybrankę, to owa rzecz, która wydarzyła się w salonie nie powinna mieć miejsca. Jeżeli Owa dziewczyna, jednak jest, to musi być, tak samo arogancka, beszczelna i chyba bezuczuciowa. No właśnie, Malik nie ma uczuć, więc raczej owa dziewczyna nie mogła podbić jego serca, skoro Zayn sam nie wiem co oznacza słowo Miłość. Wpatrywałam się w jego czekoladowe tęczówki, które skanowały cały czas moją twarz.
Powoli zatracałam się w ich głębi, czułam, że jego charakter złego chłopca, ma drugie dno, że potrafi kochać, lecz dobrze to maskuje, tylko dlaczego? i o to w moje głowię rodzi się nowe pytanie, na które tylko sam Zayn Malik zna odpowiedź. Kiedy jego oczy błysnęły, a złote iskierki pobudziły się do tańca, moje kąciki ust, mimowolnie podniosły się ku górze. Jego oczy biły, taką, aż namacalną głębią. Mulat odchrząknął, przerywając moje patrzenie, na jego cudowne tęczówki.

-Zrób sobie zdjęcie zostaje na dłużej- Zakpił. Zaczął grać w jakąś gierkę? Tylko on sam kilka minut temu całował moje usta. Z dezaprobatą pokręciłam głową i odwróciłam się na pięcie i wyszłam z salonu, zostawiając tam Zayna, ruszyłam do ''mojego'' pokoju. Wydawało mi się trochę dziwne, ze tak po prostu pozwolił mi odejść, skąd mógł wiedzieć, że nie ucieknę?- i tu odpowiedź prosta, nie zostawiłabym brata. Nie ważne, że pracował dla Malika, był moim bratem, on zawsze mi pomagał, więc pora się zrewanżować. Jeden pomysł wpadł mi szybko do głowy, więc ponownie wróciłam do salonu, gdzie chwile temu był Zayn, na moje szczęście, mulat nigdzie się nie ruszył, a kiedy mnie zobaczył, na jego twarzy zawidniało zdziwienie.

-Wypuść mojego brata, a zrobię co zechcesz-nie owijałam w bawełnę, nie miałam po co, bo jąkanie w niczm by mi nie pomogło, chodź mój obojętny ton głosu i łatwość wypowiedzenia tych słów, była dla mnie samej zaskakująco łatwa, to w środku wybuchałam płaczem i drżałam ze strachu. Bądź co bądź, ale to właśnie Malik jest postrachem wszystkich Londyńskich ulic, więc nie wiadomo co wpadnie mu do głowy, skoro sama dałam mu taką propozycję. Chłopak uśmiechnął się tylko, głęboko zastanawiając się, dobrze wiedziałam nad czym!- Nad czym mnie wykorzystać, lub do czego. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale żadna z tych rzeczy napewno mi się nie spodoba i zbytnio nie zaskoczy.

-Więc...- przeciągnął trzymając mnie w niepewności, zapewnie czerpiąc z tego korzyści. - Chce twojego dziewictwa- mina mi zrzędła kiedy wypowiedział ostatnie zdanie, kończą swoją wypowiedź. Nie wiedziałam co powiedzieć, przez moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz na samo wspomnienie o tym, że mam uprawiać miłość z kimś kim z całego serca gardzę. Wyobrażałam sobie mój pierwszy raz, z kimś kogo będę kochać, z kimś, z kim będę miała zaplanowaną przyszłość, z kimś z kim będę mieć dzieci i zaplanowaną przyszłość, ale los jak widać miał dla mnie inne plany.

-A-ale T-teraz?- Spytałam szeptem, drżącym głosem.

-Jeżeli chcesz- na jego ustach pojawił się pewny siebie, arogancki uśmiech. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.

-Z-zgadzam się- Szepnełam prawie niesłyszalnie, lecz na tyle, by usłyszał to Zayn.

                                                      *~* Narrator *~*

Panna Megan Turner stała ze spuszczoną głową wpatrując się w podłogę, wydawało się, że jest to jej bardzo insteresujący obiekt, dlatego poświęciła mu swoją uwagę. Lecz prawda była inna, to co zażądał Pann Malik, przeszło granicę, lecz widać było, że swoim żądaniem zadziwił również samego siebie. Dziewczyna zgodziła się tylko i wyłącznie dla swojego brata, spełnić okrutną propozycje Malika. Sądziła, że jest coś winna swojemu bratu i może mogłoby okazać się czymś zrozumiałym dla powodu, dla którego Panna Turner się zgodziła, lecz sam Zayn Malik, jak wszyscy ludzie na ziemi mają swoje tajemnice, lecz on woli chować je w sobie. Pod warstwą bezdusznego mieśniaka, kryje się trochę uczucia, lecz dlaczego stara się go ukryć?sam Zayn tego nie wie. Pewny powód jest możliwy. Jego rodzina. To przez nią, Zayn starcił uczucia, a raczej je maskuje i nie chce ich pokazać. Kiedy pierwszy raz zobaczył, Megan sądził, że jest to tylko zemsta, lecz później, po zadanym jej pierwszym policzku, miał wyżuty sumienia, rzadko je miewał, a kiedy je miał, to tak jak w przypadku Megan starał się je zdemaskował. Nadal boli go fakt, iż feralnej nocy stracił nad sobą kontrolę i pobił niczego winną dziewczynę, aż do nieprzytomności. Stojąc teraz nad nią i widząc jej siniaki na całym ciele, a także na twarzy, coraz bardziej popada w ból, który nie potrafi wyjaśnić, nie wie dlaczego pojawił się, akurat przy tej dziewczynie i dlaczego, to akurat ją, aż tak namacalnie biję, rzadko kiedy zdarzało mu się uderzyć kobietę, bo starał się chamować, lecz tylko przy Turner, nie wytrzymywał i działał pod wpływem chwili, żałując całą noc, lecz jego duma, nie pozwalała mu przeprosić. Kiedy pewnej nocy usłyszał krzyki dochodzące z jej sypialni, bez zastanowienia tam pobiegł. Spędzając noc z dziewczyną, utwierdził się w fakcie, że była ona najlepszą w jego dotychczasowym życiu, przy niej czuł się inaczej, wiedział, że go nienawidziła, lecz kiedy spał z nią w jedny łóżku, czuł się bardziej warty, kobiety, z którymi spędzał noce, traktowały go jak seks-zabawke, i chodź nie przeszkadzało to Malikowi, bo wiedział, że jest zupełnie innaczej, a jego charakter złego chłopca, jest wabikiem na kobiety, to jednak przy Megan czuł się jak w domu, czuł się jak dziecko, i niezaprzeczalnie podobało mu się to uczucie, jedyną jego wadą, co zdawało się być nie prawdopodobne, to były wyznawanie uczuć, chłopak nie potrafił powiedzieć co czuł, już jako młode dziecko i o jego uczuciach wiedział, tylko Malik. Jedyne co też go dziwiło, to,to, że brunetka nie wskakiwała mu do łóżka, jak to miały w zwyczaju inne kobiety, nawet te więzione. Stojąc naprzeciwko niej, zaplanował sobie wszystko, jego plan był niby prosty, ciekawe jak okaże się w praktycę? Oczywiście pierwszym punktem, jego misternego planu, jest przekonać do siebie Megan, co po wydarzeniach ostatnich dni, nie będzie łatwe. Najważniejsze i też najdziwniejsze to, to, że da dziewczynie wolną rękę i zrobi z nim to, kiedy tylko będzie miała na to ochotę. Patrząc z perspektywy dziewczyny, oczywiste jest, że nigdy nie będzie oddać Malikowi swoje dziewictwo, lecz zrobi to dla swojego brata. Obydwoje teraz patrzyli na siebie nic nie mówiąc, w głowie krzątały się myśli, które nigdy wcześniej nie przeszły jej przez głowę, ale zachaczyć można było też, o taką, która była chyba najwazniejsza. Jaką pewność będzie miała, że wykonując swoją role, on nie zabije jej brata? Dziewczyna nie ufała mu na tyle, jeżeli w ogóle to robiła, żeby wierzyć, że spełni swoją obeitnice, lecz też bała się zapytać. Chodź chciała się wycofać, bo to co zażądał Malik było nie ludzkie, wzięła to jako przymus, oddania przysługi, jaką kiedyś jej brat zrobił dla niej. Właściwie to dzięki temu, byli ze sobą jeszcze bliżej. Oczywiście od małego, darzyli siebie wielkim zaufaniem i miłością, to jedno ze zdarzeń, które odmieniło życie tej drobnej brunetki i zmieniło zdanie na temat ludzi, udekralowało, to zaufanie. Jej brat, był w tedy kiedy go najbardziej potrzebowała, więc teraz ona chcę się odwdzięczyć. Natomiast Zayn, sam nawet nie wiedział skąd zrodził się w jego głowię ten pomysł, i zanim porządnie go przemyślał, bezmyślnie palną, nie wiedząc, co wbudził w głowie dziewczyny.

                                                            *~*

Miliony myśli kołatało się w mojej głowie, i coraz bardziej zaczęłam się dołować, nie znając na nie odpowiedzi.

-Wypuścisz teraz, Johna?- Spytałam już mniej drżącym głosem, z nutką nadziei.

Mulat potwierdzająco skinął głową.

-Tak.

Wypuściłam z płuc powietrze, które sama nie wiedząc wstrzymywałam. Mulat, mruknął coś pod nosem, chyba do siebie i wyszedł z salonu zostawiając mnie samą z moimi myślami.


 
 

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 6

Kiedy się budzę, ręce ponownie mam przypięte do kajdanek, a wczorajsze zdarzenia, zalewają moją głowę. Nie czuje już przy sobie rozgrzanego ciała Zayn'a tak jak w nocy. Nie wiem nawet jaką wydać opinię na ten temat. W nocy, Zayn był taki.. opiekuńczy, miły- Tak to chyba dobrze opiszę jego zachowanie. Pamiętam wszystko co mi szeptał, myśląc, że śpię. 'Jesteś już bezpieczna.. Ze mną. Ze mną zawsze będziesz bezpieczna'- Kiedy przypominam sobie te słowa fala ciepła rozlewa się po moim sercu. Lubię takiego Zayn'a. Takiego miłego i czułego, nie aroganckiego i bezdusznego.

Kiedy drzwi, w pokoju otwierają się, wydając tym samym charakterystyczny dźwięk, przez drzwi przechodzi Tom.

-Zayn, chcę z tobą gadać- mówi, rozpinając kajdanki, odruchowo masuje obolałe nadgarstki i z wielkim ociążeniem schodzę z łóżka. Podążam korytarzem za raz za Tom'em. Cisza jaka między nami panuję, utwierdza mnie, że to co Zayn ma mi przekazać, nie jest zbyt przyjemne. Brunet, odkąd wstałam z łóżka, ani razu nie obdarzył mnie ciepłym spojrzeniem, tak jak robił to zawsze. Weszłam do salonu, w którym wyjątkowo było cicho, Zayn siedział na kanapie, a reszta na fotelu, bądź na drugiej kanapie. Kawowe tęczówki mulata zlustrowały mnie z góry na dół.

-Więc powiedz mi Meg, co wolisz? Dzwonisz do Brata i każesz mu tu przyjechać, czy wolisz zginąć?- Pyta i wiem, że jest to prawdziwe pytanie, jego twarz nie wyraża żadnych uczuć, albo to ja ich nie potrafię odczytać, w salonie panuje grobowa cisza i jestem w stanie słyszeć swoje szybkie bicie serca. Patrzę na niego zniedowierzaniem. Zayn jest cholernym bipolarnym dupkiem. W nocy jest dla mnie miły, a teraz daje mi taki wybór?!? - to nie normalne.


-Wybieram drugą opcje- odpowiadam po kilu minutach, po głębokim zastanawieniu się. Nie chcę, żeby John zginął, nie ważne co zrobił, a wydaje mi się, że jak bym go tu sprowadziła, to zabiłby nas obydwoje. Widzę szok, wypisany na jego twarzy, tak samo jak inni. Rozglądam się i nigdzie nie widzę Danielle i Liam'a. Zayn Nawiązuje z Sam'em kontakt wzroowy i skinieniem głowy odprowadza go do wyjścia z salonu.

-Widzisz John, jak twoja siostra się poświęca dla ciebie- Zayn patrzy za moim ramieniem i kieruje tam swoje słowa. Odwracam głowę i w drzwiach widzę John'a, ma przyklejoną taśmę do ust, a jego oko okala fioletowy ślad. Szybko wstaje, z zamiarem podejścia do brata, ale duża dłoń Zayn'a owija się wokół mojego nadgarstka. Próbuje mu się wyrwać, lecz z marnym skutkiem.

-Gdzie byłeś kiedy twoja księżniczka cię potrzebowała?- specjalnie akcentuje słowo księżniczka a cyniczny uśmieszek pojawia się na jego ustach.

-Odwal się od niej!- Warczy John, kiedy Sam zdejmuje z jego ust taśmę. Gwłatownie wstaje z kanapy i podbiegam do brata, przytulając go mocno. Sądziłam, że będę witać go tak, kiedy przyjedzie przedstawić mi swoją wybrankę, ale los nigdy nie szczędzi nam klapsów, więc nigdy nic nie wiadomo.

-Wszystko Dobrze, Megi?- Szepczę pytająco, John. Kiwam jedynie głową i mocniej się w niego wtulam, jego silne ramiona, otulają moją talię przyciągając bliżej siebie. 


-Koniec czułości, gołąbeczki- Zayn mówi, po czym cichocze, a reszta mu wturuje. Nie odsuwam się od brata, ani na centymetr, a John ma taki sam zamiar, co ja.

-Powiedziałem Koniec!- Sycz, lecz tym razem wyrywa mnie z objęć, brata. Nie panując nad sobą, zadaje z otwartej dłoni policzek, mulatowi. Jego twarz czerwienieje ze złości, a ramiona stają się szersze, przez to, że napina klatkę, oczy zmieniają barwę na czarny, a jego zaciśnięta pięść ląduje na mojej twarzy, a ja upadam. John rzuca się na Zayn'a, lecz ludzie z jego gangu odciągają króczowłosego bruneta, a mulat, zadaje mu ciosy gdzie popadnie. Wstaje z podłogi i podbiegam do Zayn'a odciągając go od mojego brata, lecz ten nie reaguję.

-Zayn zostaw go!- Krzyczę, wkładając w to jak najwięcej jadu.

-Kurwa, Zayn. Zostaw go- Podnoszę głos. Myślałam, że bardziej się nie da, ale jednak się da. Jego oczy płoną ze wściekłości, kiedy odwraca twarz w moją stronę.

-Bo co mi zrobisz?- Drwi,a ja nie zwracając uwagi na niego, podchodzę do brata. Ręką wycieram krew z wargi i ponownie się do niego przytulam, a niekontrolowane łzy, wodospadem spadają na moje policzki.

-Odsuń się od niego!-Mówi Zayn, nie znoszącymsprzeciwu tonem. Wstaje i podchodzę do mulata.

-Daj mi w końcu święty spokój. Jesteś bipolarnym dupkiem, nienawidzę cię i nie masz prawa zabraniać mi przytulać własnego brata- Krzyczę mu prosto w twarz i nie żałuje tego, że dodaje do tych słów tyle jadu. Jego zszokowane tęczówki wpatrują się w moją osobę.

-Sam zaprowadź go na górę- Brunet bierze mojego brata za ramiona i prowadzi go na górę , wszyscy znikają z salonu i zostaje sama z Zayn'em. Chłopak podchodzi do mnie, wolnym krokiem i wpija się w moje usta, umieszczam ręce na jego klatce piersiowej i odsuwam go od siebie
 
 
                                 *Czytasz-Komentujesz*
 
 
 
 
Spodziewaliście się takiego obrotu sprawy? Mam nadizeje, ze się podoba.szczerze mówiąc to ten rozdział mnie nie zachwycił, ale może podbije wasze serca. Jeżeli czytasz, to zostaw po sobie przynajmniej kropke.

Kocham was xx

środa, 26 marca 2014

Rozdział 5

Kiedy uchyliłam powieki, znowu poczułam na swoich nadgarstkach kajdanki, ale ból jaki sprawiał mi metal, to było nic z porównaniem, do tego jaki przeszywał moje ciało za każdym moim ruchem. Wydarzenia ostatniej nocy, uderzyły w moją głowę, przypominając wszystko. To jak uderzyłam Zayna i byłam z tego dumna, chodź poniosłam za to karę, to biłam sobie za to brawo. Lecz też prypomniało mi się zachowanie Dani i Liam'a i to, że byli jedynymi osobami, którymi ufałam, a zdradzili mnie, dla niego. W prawdzię mam jeszcze Dylana, ale nie wiem czy on też z nimi współpracuję. Dopóki nie mam pewność, lepiej nie będę o nim przypominać. Nie chcę dmuchać na zimno. Patrzyłam w sufit, bo co w sumie mam robić?- przykuta nawet z okna nie skoczę, jedynie czymś się zajmując odganiam od siebie myśli związane z tym.. całym bagnem, ale to podobno tylko początek. Skoro początek, jest taki straszny, a Zayn jest takim dupkiem bez serca, to jaki będzie koniec?- Śmierć i wyczekuję tylko tego końca, to będzie nagroda, jeżeli ten koniec nastąpi niedługo, ale zostaje jeszcze ta zemsta o której Malik tak ciągle powtarza, jedynie wiem, że przez John'a tu jestem, że to przez niego, Malik chcę tej pieprzonej zemsty, ale dlaczego, akurat na mnie?- co mu zrobiłam? Napewno nic, to znaczy nic wcześniej, po przeciez go nigdy nie znałam, nie widziałam go, tylko teraz..

-O księżniczka się obudziła- Usłyszałam parsknięcie od strony drzwi, momentalnie odwróciłam w tamtą stronę głowę, i nawet bez patrzenia wiedziałam, że właścicielem głosu była Dani, moja 'przyjaciółka' Jedyne do czego mam żal, to nawet nie do niej, tylko do siebie. Gdzie miałam ten system, anty dupków, który od dawna miałam w sobie?- jakim cudem tak szybko zaufałam Danielle i Liam'owi? miałam za to do siebie żal, że nie zwróciłam uwagi na to, że dziwnie się zachowywali, na to, że nie chętnie opowiadali o sobie. Myślałam, że są osobami, z trudnym dzieciństwem, albo z jakimś przykrym prżeżyciem, tak jak ja, więc dlatego są tacy zamknięci, ale już teraz wiem. Musieli uważać na swoje kłamstwa, żeby niczego nie spieprzyć. Nie odezwałam się i mój wzrok, ponownie powędrował na sufit, biały, zwykły sufit, żadnych wzorków, kafelek, desek. Niczego. Słyszałam jej kroki, ale nadal nie odwróciłam się w jej stronę. Dla mnie już nie istniała.

-Zayn pyta czy wszystko z tobą wporządku?- Spytała odniechcęnia. Spytała z łaski, bo jej kazano, a jeszcze dwa tygodnie temu potrafiła zadzwonić o 3 w nocy i zapyatć się mnie czy dobrze śpię, a teraz pokazała swoje prawdziwe odbicie. Odbicie potwora.

-Jest dobrze.- mruknęłam w odpowiedzi. Usłyszałam jej ciche westchnięcie,a po kilku sekundach moje nadgarstki uwolnione zostały z tego cholerstwa, co wbijało mi się w nadgarstek, pozostawiając po sobie fioletowe ślady, przemieniające się w siniaki.

-Dzięki- Tym razem odważyłam się spojrzeć na nią, ona jedynie skinęła głową i wyszła. Zostawiła moje myśli samą. A moją jedyną była ucieczka Okno nadal znajdowało się w tym samym miejscu co wcześniej 'no przecież nie ma nóg i nie uciekło' - zadrwił sobie ze mnie ten wredny głos w mojej głowie. Wiedziałam, że muszę przeczekać i potem uciec, ale teraz muszę mieć plan, żeby nie wpaść w jego sidła. Zanim zdążyłam wymyślić jakiś plan do sypialni, w której się znajdowałam wszedł Sam, a w ręce trzymał jakieś małe pudełeczko, które wyglądało na apteczkę.

-Zmienie ci opatrunki- odezwał się w końcu, lecz jego głos nie brzmiał tak jak wcześniej, nie tak przyjaźnie. To może zabrzmieć głupio, ale do niego miałam największe zaufanie z całego tego 'gangu' a dziś jego głos, był taki bez uczuciowy, jakby wyprali go z jakich kolwiek uczuć, a może on ich nigdy nie miał i był tacy jak wszyscy,a mi się przewidziało? Chłopak bez namiętnie podszedł do mnie i zajął się swoją 'robotą' panowała między nami grobowa cisza, a chłopak jedynie sam podnosił moją bluzkę, żeby zmienić opatrunek na poranionym ciele. I wyszedł, zostawił mnie, bez słowa. Zawsze przed wyjściem powtarzał mi 'że wszystko będzie dobrze' chodź sam w to nie wierzył, to ja chciałam słyszęć od niego słowa otuchy, po prostu było mi później łatwiej zasnąć, bądź przynajmniej się uśmiechnąć.

***

W pokoju panowały egipskie ciemności, a ja po prostu patrzyłam się w czarną dziurę przede mną. Przymknęłam powieki i przed oczami stanęła mi mama, tata, mój brat i ja- cała nasza rodzina. Byliśmy szczęśliwi. Ja i mój Brat biegaliśmy po parku, a nasi rodzice siedzieli na ławcę i przyglądali się nam, posyłając nam co chwilę uśmiechy.- Gdzie się podziała ta szczęśliwa rodzina Turnerów? Nie zastanawiając się na tym dłużej i nie prowokowując łez, zamknęłam oczy i zniknęłam w krainie morfeusza, gdzie beztroski stan otulał każdą część mojego ciała, była to kraina, w której byłam szczęśliwa, ale każdy wie, że nie zawsze jest tak szczęślwie i czasem spotykasz swojego potwora. Tym razem ja go spotkałam.


Zadowolona przemierzałam korytarz, szkoły i kierowałam się do gabinetu pana dyrektora, który chciał przekazać mi jakąś wiadomość. Zapukałam lekko w machoniowe drzwi i usłyszałam miły głos pana Smith'a który krzycząć 'proszę' dał mi pozowlenie wejść. Nie pewnie przekroczyłam próg gabinetu,a pan Smith posłał mi swój przyjazny uśmiech. Nasz dyrektor, to facet po czterdziestcę, ma czarne już lekko siwe włosy, na nosie ma swoej okular, lecz w naszej szkole słynie z tego, że jest najmilszą osobą w tej placówcę. Każdy uczeń miał do niego zaufanie i lubili go wszyscy, nie z przymusu, tylko z serca. Jego nie dało się nie lubić.

-Dzień Dobry, panie dyrektorze.- Przywitałam się.

-Witaj, kochana. Wejdź- Palcem wskazującym pokazał fotel na przeciwko jego. Skinęłam głową i grzecznie ruszyłam w jego stronę.

-Zajełaś I miejsce w konkursie z chemi, gratuluje kochana- pogratulował pan Smith, wręczając mi kolejny dyplom.

-Czy mogę już iść?- Spytałam grzecznie.

-Nie jest coś jeszcze co chcę omówić z tobą- Mężczyzna podszedł do mnie, z uśmiechem na twarzy, lecz nie z tym co zawsze, ten był inny, taki.. nie przyjazny. Taki, który nigdy nie chcesz, żeby ktoś go w twoją stronę posłał.
___________________
(Zayn)


Obudził mnie czyiś płacz i krzyk. Wstałem z łóżka i podążałem za corazj głośniejszymi krzykami 'proszę'... 'przepraszam'... 'ja nie chcę'... Stanąłem przed sypialnią Megan już drug raz słysząc jej przeraźliwe krzyki i płacz, błagając i przepraszając. Westchnąłem, Otworzyłem bezdźwięcznie drzwi i podszedłem do jej łóżka. Rzucała się po materacu i płakała, a coraz głośniejsze krzyki wydostywały się z jej ust. Szturchnąłem ją lekko za ramie, lecz to nie podziałało, więc powtórzyłem tę czynność kilkakrotnie, wkładając w to coraz więcej siły, aż w końcu się obudziła. Miała przekrwawione oczy od płakania i zaczerwienione policzki od łez.

-Pr-Przepraszam, -z-zro-b-b-ię -t-to -c-co- z-z-echcesz- Szepnęła drżącym głosem,a kilka łez spłyneło po jej policzku, dizewczyna miała spuszczoną głowę, a ja oszołomiony siedziałem na jej łóżku i wpatrywałem się w nią, nie wiedząc o co jej chodzi.

-O czym ty mówisz?- Podniosłem w niedowierzaniu swą brew.

-Z-zayn?- Dziewczyna podniosła głowę, a kiedy ujrzała mnie, ulga wymalowała się na jej twarzy.

-Tak- Dziewczyna rzuciła mi się w ramiona i mocno przytuliła się do mojej piersi. Byłem oszołomiony, zdziwiony, wszystko po kolei. Zawsze uciekała ode mnie jak woda, od ognia, a teraz skaczę mi w ramiona i mnie przytula.

-Wszystko wporządku?- Spytałem po kilku minutach ciszy, nadal tulac dziewczynę. Podniosła swoja głowę, z mojej piersi, wbijając we mnie swoje niebiesko-szare tęczówki.

-Tak- Szepnęłam i ponownie się we mnie wtuliła.

-Z-Zayn, położysz się ze mną?- Spytała po kilkunastu minutach ciszy. Niepewnie skinąłem głową. Nie wiem nawet czemu się zgodziłem, ale nie było odwrotu, Megan była roztrzęsiona i zapewnie nie poszłaby sama spać. Położyłem się na końcu łóżka, a brunetka, na drugim końcu. Przysunąłem się bliżej do niej i ramieniem owinąłem jej talię i zasnęliśmy.
                                                *Czytasz-Komentujesz*

wtorek, 25 marca 2014

!! OGŁOSZENIE !!

Zapraszam  was na mojego nowego bloga Inapproprite output
Prolog:
Ona zawsze chodziła własnymi drogami, kiedy wybrała właściwą, spotkała jego. Kiedy chcę żeby jej dawne życie było wspomnieniami on robi wszystko by nie zapomniała niczego. Kiedy ona chcę spróbować, nie żyć przeszłością, on z nią powraca. Kiedy ona chcę przestać myśleć o bracie, przez którego się załamała, on robi wszystko, żeby go pamiętała. O co naprawdę chodzi Niallowi Horanowi i dlaczego tak bardzo zależy mu, żeby Natalie Payne ponownie się załamała. Dlaczego Niall, chcę ją zniszczyć? Co zrobiła mu niewinna dziewczyna? Czy może jednak winna? Czy Horan ma powody, do przywracania jej przeszłości, czy to tylko wytwór jego wyobraźni?
Jeżeli zaciekawił was prolog, to zapraszam, bo jest już rozdział 1 ☺☺

Rozdział 4

  Kiedy uchyliłam lekko powieki, metal zadrżał na moich nadgarstkach, a ja momentalnie szerzej otworzyłam oczy i znajdowałam się w TEJ  sypialni, z której uciekłam, którą przeklinam, nienawidziłam tego miejsca, a jak się tu znalazłam, skoro byłam pewna, że uciekłam, tego nie wiem. Czy mogło mi się to przyśnić?- Raczej nie, wszystko było takie realistyczne, a po za tym, te kajdanki, którymi jestem skuta do bezgłowia łóżka, muszą coś oznaczać. Moje jakże niezbyt dobre myśli, przerwał charakterystyczny dźwięk otwierających się drzwi, a w nich ujrzałam Zayn'a, z jego cynicznie, jakże też kpiącym uśmieszkiem na twarzy. Stanął w  drzwiach i przeskanował mnie wzrokiem, a w jego czarnych tęczówkach, ujrzałam te tańczące z pożądania iskierki. Bez słowa podszedł i uwolnił moje nadgarstki od tych cholernych kajdanek, co sprawiło mi nie małą ulgę. Pocierałam bolące nadgarstki, na których kajdanki zostawiły fioletowe ślady. Zayn nadal milcząc podniósł mnie za ramię z łóżka. Stałam obok niego i uczucia, które powinny we mnie być.. no cóż powinny we mnie być, ale ich nie było. Czasami czułam strach, jak patrzył na mnie z obrzydzeniem i pogardą, ale najbardziej bałam się w nim tego, ze widziałam, że chcę mi wakować w łeb cały magazynek, ale nie chcę, żebym tak umierała.. żebym miała przyjemną śmierć. Widziałam, że ta jego zemsta, o której ciągle powtarzał wiązała się z moim bratem, nie wiedziałam jaki miał plan, ale na pewno misterny.
-Chodź, musisz kogoś poznać- Uśmiechnął się cynicznie, po czym roześmiał się głośno. Czasami miałam  wrażenie, ze jest zagubionym małym dzieckiem, w ciele dorosłego psychopaty i nie potrafi się odnaleźć, widziałam w jego oczach, że miał to światełko, takie małe, ale było. I tylko liczyło się to, że skoro ma światełko w tych swoich ciemnych tęczówkach, to może ma trochę ciepła w sercu. 'A co jak on nie ma serca?' - odzywa się moje drugie ja. I nie wiem czy powinnam się z nim zgodzić, może nie mam pewności, że go ma, to też nie mam pewności, że go nie ma, ale długo tu nie pożyje, więc tego pewnie nie odkryje. Była trochę ciekawa kogo miałam poznać, więc szłam za Malikeim, chodź nie wiem czego miałam się spodziewać, ale zdecydowanie nie tego, co zastałam. Laim i Dani siedzieli i żartowali z tymi wszystkimi potworami. Zayn odchrząknął głośno i cała ich uwaga skupiona była na nas.
-Siadaj- Poklepał koło siebie miejsce Trevor, niepewnym krokiem, nie odrywając oczu z moich dwójki 'przyjaciół' usiadłam koło, bruneta. No właśnie słowo o nich, czy są moimi przyjaciółmi, albo lepiej zapytać czy w ogóle nimi byli, skoro współpracują z nimi. Ufałam im, i opowiadałam wszystko, myślałam, że ich znam, że wiem o nich tyle co o nim o mnie, czyi wszystko, a okazało się, że nie wiem o nich nic, kompletnie. Okazało się, że po prostu zaufałam komuś, komu nie powinnam. Byłam na siebie za to zła, obiecałam sobie, że będę uważała na wszystkich i na wszystko, starałam się dobrać dobrych przyjaciół i myślałam, że Dani i Liam to te odpowiednie osoby, czy, aż tak bardzo się myliłam?
-Poznaj naszych przyjaciół Liam'a i Danielle- Wskazał na moich 'przyjaciół' posyłając mi kpiący uśmieszek.- Ale ty chyba ich już dobrze znasz- dodał po chwili, a wszyscy parsknęli śmiechem, tylko nie ja.
-Zdradzę ci nasz plan- Odezwał się Zayn, kpiącym głosem. Spojrzałam na niego, a łzy, formowały mi się w kąciku oczu, a ja nawet nie miałam siły ich odgonić, pozwoliłam im wypłynąć na moje policzki.
-Nie płacz, jeszcze nie zaczął- Parsknęła Dani, a wszyscy zaczęli się śmiać, po za mną. Nie miałam na nic siły i jedynie co to chciałam umrzeć, straciłam wszystko; Brata, rodzinę, przyjaciół, chodź wszyscy żyją, to żyją beze mnie. Nie fatygują się wykonać jednego telefonu, aby zapytać co u mnie, a kiedy myślałam, że mam kogoś takiego, że mam przyjaciół, okazało się, że ich nigdy nie miałam.
-Jak już wiesz, chcę zemsty- odezwał się Zayn, a ja spuściłam głowę, nie wstydziłam się, nie miałam czego, po prostu nie chciałam patrzeć na tych potworów, po prostu nie umiałam.
-Chcę zemsty na tobie, za twojego barta. Umrzesz, ale to już chyba wiesz, ale najpierw cię trochę powykorzystujemy- odezwał się, a po salonie rozniosły się gwizdy chłopaków- A teraz spójrz na mnie- Przecząco pokiwałam głową.- Kurwa spójrz na mnie- Krzyknął tonem nie znoszącym sprzeciwu. Ponownie przecząco pokiwałam głową. Kilka sekund później zostałam mocno pociągnięta za włosy, przez Zayna, a jego twarz płonęła z wściekłości.
-A teraz słuchaj, za nim cię kurwa zabiję!- Syknął.
-Zabij mnie- Załkałam
-Słucham?- wszyscy w salonie odparli razem w zdziwieniu.
-Po prostu mnie zabijcie - odparłam i pozwoliłam kilku samotnym łzą spłynąć na mój policzek.
- Kochanie, nie tak szybko. Najpierw coś dla nas zrobisz, a potem wykonam to co powiedziałaś.- Nie wiem dla czego to zrobiłam i pewnie poniosę tego surowe konsekwencję, ale ta adrenalina buzująca we mnie i ta wściekłość do niego zapanowała nade mną i po prostu to zrobiłam. Uderzyłam go. Zadałam mu cios, taki jaki on mi, kiedy nie chciałam zadzwonić po John'a, mojego brata.
-Ty kurwo!- Syknął i popchnął mnie na ścianę, o którą uderzyłam głową. Czułam jak ciepła substancja ciurkiem spływa po mojej szyi, a potem po plecach. Mulat podszedł do mnie i uderzył mnie w twarz, a w ustach poczułam metaliczny posmak, nie miałam nawet siły zetrzeć tej krwi, a jedyne czego chciałam to umrzeć. Potem czułam tylko kopnięcia, kolejne uderzenia w brzuch,  w twarz... Wszędzie. Zamknęłam oczy i myślałam, ze umieram, ale nadal czułam ten ból i tylko to czułam, a potem zasnęłam

PRZEPRASZAM, że rozdział taki krótki ;c ale nie chciałam zaczynać nowego wątku i kończyć go w połowie. Mam 196 wejść za co wam Z CZAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ ♥♥ Ale też chciałam bym zaznaczyć, że jest strasznie mało komentarzy. Chciałabym wiedzieć, co wam się podoba, a co nie. chciałbym znać waszą opinię, więc miło by mi było, gdyby ktoś komentował, bo to naprawdę wielka motywację. No to kochani do następnego. kocham was xx ♥
Chciałabym zrobić tu mały szantaż i powiedzieć wam, że jak będą tu minimum 3 komentarze to daje nexta. Przepraszam was za to, ale sami rozumiecie, że ważna jest opinia innych.